PATRON PARAFII

Św. Bartłomiej Apostoł4Patron to zazwyczaj święta osoba, której opiece powierza się konkretne miejsce, grupę ludzi bądź przedsięwzięcie. Za pośrednictwem patrona modlimy się do Boga, prosimy też samego patrona o opiekę. Jesteśmy również zobligowani do poznania i rozważania życia i świętości oraz brania wzoru ze swojego patrona.
Blisko 800 lat temu budując kościół i tworząc parafię w Szobiszowicach (Petersdorf) wybrano na patrona tego miejsca świętego Bartłomieja (Natanaela) Apostoła Jezusa i męczennika, człowieka o którym niewiele wiemy z Ewangelii.
Święty Bartłomiej Apostoł – człowiek, w którym nie ma podstępu.
„Oto prawdziwy Izraelita, w którym nie ma podstępu” (J 1,47). Tak o Natanaelu (Bartłomieju) powiedział Jezus –  wielki komplement spotkał naszego Patrona. Jednak nie idzie o komplement. Św. Bartłomiej był człowiekiem o wielkiej prawości serca i godnym Jezusowego zaufania, otwartym na działanie łaski Bożej. Został wybrany na jednego z dwunastu Apostołów. Był wiernym towarzyszem Jezusa i świadkiem czynionych przez Niego cudów, męki, śmierci oraz zmartwychwstania. Niósł Dobrą Nowinę i umarł za wiarę w Chrystusa.
Bartłomiej czy Natanael.
Nie ma jednoznaczności w Piśmie Świętym co do imienia tego Apostoła. Ewangeliści: Mateusz, Marek i Łukasz wymieniają Bartłomieja wśród Apostołów po Filipie. W Ewangelii św. Jana nie pojawia się imię Bartłomiej. Jest tam natomiast Natanael (wymieniony też po Filipie). Czytając cztery Ewangelie razem bibliści doszli do przekonania, że Bartłomiej i Natanael, to ta sama osoba. 
Natanael w języku hebrajskim znaczy „Bóg dał” (znaczeniowo przypomina takie imiona jak greckie Teodor, łacińskie Deusdedit czy polskie Bogdan lub Bożydar). Bar-Tholomai (stąd Bartłomiej) oznacza tyle co syn Tolomaja lub syn oracza (wg innych tłumaczeń „syn wojownika” lub „ten, który nabiera wodę”). Apostoł najprawdopodobniej nazywał się Natanael Bar-Tholomai (czyli Natanael syn oracza).
Bartłomiej pochodził z Kany Galilejskie (Kana, to miejscowość sąsiadująca z Nazaretem). Wszyscy pamiętamy z Ewangelii św. Jana opowieść o pierwszym cudzie dokonanym przez Jezusa na prośbę Maryi w Kanie Galilejskie – zamianę wody w wino. Niektórzy bibliści uważają, że to właśnie na weselu Bartłomieja doszło do tego zdarzenia (Bartłomiej był żonaty).
 Święty Jan Ewangelista tak opisuje spotkanie Natanaela z Jezusem:
„Filip spotkał Natanaela i powiedział do niego: «Znaleźliśmy Tego, o którym pisał Mojżesz w Prawie i Prorocy – Jezusa, syna Józefa z Nazaretu». Rzekł do niego Natanael: «Czyż może być co dobrego z Nazaretu?» Odpowiedział mu Filip: «Chodź i zobacz!» Jezus ujrzał, jak Natanael zbliżał się do Niego, i powiedział o nim: «Patrz, to prawdziwy Izraelita, w którym nie ma podstępu». Powiedział do Niego Natanael: «Skąd mnie znasz?» Odrzekł mu Jezus: «Widziałem cię, zanim cię zawołał Filip, gdy byłeś pod drzewem figowym».  Odpowiedział Mu Natanael: «Rabbi, Ty jesteś Synem Bożym, Ty jesteś Królem Izraela!» Odparł mu Jezus: «Czy dlatego wierzysz, że powiedziałem ci: Widziałem cię pod drzewem figowym? Zobaczysz jeszcze więcej niż to». Potem powiedział do niego: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Ujrzycie niebiosa otwarte i aniołów Bożych wstępujących i zstępujących na Syna Człowieczego» (J 1,45–51).
 Po raz drugi Jan napisał o Bartłomieju, że wraz z kilkoma uczniami uczestniczył w ostatnim spotkaniu ze Zmartwychwstałym Chrystusem nad Jeziorem Galilejskim, po cudownym połowie ryb.
W tekście biblijnym nie znajdujemy nic więcej na temat Natanaela/Bartłomieja jako osoby, chociaż tak jak pozostali Apostołowie, został on na pewno wysłany przez Mistrza „do owiec, które zginęły z domu izraelskiego”, by głosić Królestwo Niebios, uzdrawiać chorych, wypędzać demony, wskrzeszać umarłych (Mt 10, 2-8). Sam Jezus poświadczył, iż wszyscy z wyjątkiem jednego Apostoła zachowali słowo im powierzone i tak Bartłomiej jest jednym z tych, którzy odziedziczą wielkie zaszczyty na tronie sędziowskim.
Tradycja
Więcej o Bartłomieju wiemy z tradycji. Według jednego z pierwszych historyków kościoła, Euzebiusza z Cezarei Palestyńskiej, Bartłomiej ewangelizował w Indiach. Wspomina o tym grecki filozof Pantenus w ok. 200 roku po Chrystusie, który dotarł do Indii z misją niesienia Dobrej Nowiny i napotkał tam już wyznawców Chrystusa. Pokazali mu oni Ewangelię wg św. Mateusza w języku aramejskim, którą miał tam przynieść Apostoł Bartłomiej.
Inni pisarze starochrześcijańscy wśród miejsc do których dotarł Bartłomiej wymieniają: Arabię Saudyjską, Etiopię, Persję i Mezopotamię. Wg św. Jana Chrystostoma św. Bartłomiej zaniósł Dobrą Nowinę ludom Likaonii. Jednakże wcześniejsze źródła, sprzed III wielu po Chrystusie mówią o działalności Bartłomieja w Armenii.
Wg tradycji wschodniej Bartłomiej zginął w Armenii śmiercią męczeńską ok. roku 70 po Chrystusie. Uzdrowić miał tam córkę Polimpiusza i wyzwolić ją od złych duchów. Wdzięczny ojciec postanowił obdarować Bartłomieja kosztownościami, ten jednak nie przyjął cennych darów tłumacząc, że nie przybył po majątek lecz by opowiedzieć o prawdziwym Bogu i Jego Synu – Chrystusie. Bartłomiej nawrócił i ochrzcił całą rodzinę Polimpiusza i wielu innych, powołał Kościół i Polimpiusza uczynił jego pierwszym biskupem.
Pogańscy kapłani zemścili się za to na Bartłomieju. Z pomocą króla Astiagesa (brata Polimpiusza) zwabili go na dwór w Albanopolis (dzisiaj  Emanstahat) pod pozorem opowiedzenia o nowej wierze. Tu Bartłomiej został pojmany, rozpięty na krzyżu głową w dół i wystawiony na widok publiczny. Zdzierano z niego skórę, a mimo tak wielkiego cierpienia jeszcze przez kilkanaście godzin modlił się i nawracał ludzi. Król widząc to rozkazał ściąć mu głowę.
Zachowały się pisma apokryficzne o Świętym Bartłomieju, które pretendowały do rangi Ewangelii. Chociaż te apokryfy nazywano Ewangeliami Bartłomieja, czas ich powstania datowany jest najwcześniej na dwa wieki po śmierci Bartłomieja.
Relikwie
Sposób w jaki oddał życie spowodował, że Bartłomiej zaczął odbierać cześć jako męczennik za wiarę w Chrystusa. Ciało jego pogrzebano z wielką czcią i jako relikwie starano się je zachować przed zniszczeniem. Około 400 roku biskup Maruta przeniósł szczątki św. Bartłomieja do Majafarquim. Potem przeniesiono je do Dare w Mezopotamii (dzisiejszy Irak). Następnie na początku VI wieku szczątki świętego zostały przeniesione do Anastazjopolis, a w 580 roku na Wyspy Liparyjskie. W końcu w 838 r. relikwie spoczęły w Benewencie we Włoszech. Zbudowano tam wspaniałą katedrę, której patronem obrano oczywiście św. Bartłomieja. Tam pod mensą ołtarza umieszczono relikwie Apostoła. W 983 roku cesarz Otton III przeniósł część relikwii do ufundowanego przez siebie kościoła na Wyspie Tybertyńskiej i umieścił je w sarkofagu głównego ołtarza.
Święto
W Kościele rzymskokatolickim od VIII wieku święty Bartłomiej ma swoje wspomnienie 24 sierpnia (w niedzielę po tym dniu, w naszej parafii obchodzimy odpust). Prawosławni oddają szczególną cześć św. Bartłomiejowi – 11 lipca, Ormianie – 25 lutego i 8 grudnia. Etiopczycy podobnie jak Ormianie obchodzą wspomnienie świętego aż dwa razy w roku – 18 lipca i 20 listopada.
Patron
Święty Bartłomiej jest patronem wielu rzemieślników: rzeźników, garbarzy, introligatorów, siodlarzy, szewców, tynkarzy, górników, krawców, piekarzy, sztukatorów, a we Florencji – sprzedawców oliwy, serów i soli; wzywany w przypadku chorób nerwowych, konwulsji i chorób skóry. Ponadto jest uważany za patrona bartników, pasterzy, właścicieli winnic, grzybiarzy i rolników.
Kult
Kult św. Bartłomieja datuje się od V wieku. W wieku VI powstają już pierwsze kościoły pod wezwaniem św. Bartłomieja (na wyspie Eolia).
W Polsce kult Bartłomieja istniał już w XII w. na Śląsku (Gall Anonim opisując napad cesarza Henryka V na Śląsk, wspomniał o mszy świętej ku czci św. Bartłomieja, w której uczestniczyła ludność z Głogowa). Szczególnym nabożeństwem do św. Bartłomieja odznaczał się również Henryk Brodaty, który fundował kościoły pod wezwaniem tego Apostoła. 

Atrybuty

Święty Bartłomiej w ikonografii zazwyczaj jest przedstawiany z trzema atrybutami. Pierwszym jest skóra, z której został odarty przez swoich oprawców, drugim jest nóż, którym to uczyniono, trzecim księga lub zwój – symbol działalności ewangelizacyjnej, ale również znak, że Bartłomiej-Natanael był dobrze wykształcony.
 Obraz w naszym kościele
Na obrazie w naszym kościele św. Bartłomiej – starzec z siwą brodą, świadek wielu cudów Jezusa również Wniebowstąpienia i spotkania ze Zmartwychwstałym Jezusem nad Jeziorem Galilejskim,– ubrany jest w długą szatę, palcem prawej ręki wskazuje Niebo. W lewej ręce trzyma księgę. Za jego plecami widzimy pochylony krzyż (apostoł wg legendy został rozpięty na krzyżu głową w dół, męczony, odarty ze skóry i następnie ścięty) oraz nóż. Zwykle nóż jest malowany w ręku Apostoła. Na naszym obrazie – nóż jest wbity w krzyż. Odległość, z której obraz jest oglądany w naszym kościele zwykle uniemożliwia dostrzeżenie tych szczegółów.
Katecheza Benedykta XVI z 4 października 2006 r. poświęcona św. Bartłomiejowi.
Drodzy Bracia i Siostry,
W serii poświęconej Apostołom, powołanym przez Jezusa w czasie Jego życia ziemskiego, dziś naszą uwagę przyciąga apostoł Bartłomiej. W starożytnych wykazach Dwunastu jest on umieszczany zawsze przed Mateuszem, różne są natomiast imiona tych, którzy są przed nim – raz jest to Filip (por. Mt 10,3; Mk 3,18; Łk 6,14), a innym razem Tomasz (por. Dz 1,13). Jego imię jest wyraźnie patronimiczne (odojcowskie), zawiera bowiem w sobie jasne odniesienie do imienia ojca. Chodzi mianowicie o imię pochodzenia prawdopodobnie aramejskiego – bar Talmaj, które znaczy właśnie „syn Talmaja”.
O Bartłomieju nie mamy wyrazistych wiadomości; jego imię pojawia się bowiem zawsze i tylko na cytowanych wyżej listach Dwunastu, a zatem nie występuje nigdy w centrum jakiegokolwiek opisu. Tradycyjnie jednak jest on utożsamiany z Natanaelem, a jest to imię, które znaczy „Bóg dał”. Ów Natanael przybył z Kany (por. J 21,2), jest więc możliwe, że był świadkiem wielkiego „znaku” uczynionego przez Jezusa w tej miejscowości (por. J 2,1-11). Utożsamienie tych dwóch postaci wynika prawdopodobnie z faktu, że ten Natanael w scenie powołania, opisanej w Ewangelii Janowej, stał obok Filipa, a zatem w miejscu, które Bartłomiej zajmuje w spisach Apostołów, przytaczanych przez pozostałe Ewangelie. To temu Natanaelowi Filip oznajmił, że znaleźli „Tego, o którym pisał Mojżesz w Prawie i Prorocy – Jezusa, syna Józefa, z Nazaretu” (J 1,45).
Jak wiemy, Natanael przeciwstawił mu dość poważne uprzedzenie: „Czyż może być co dobrego z Nazaretu?” (J 1,46a). Tego rodzaju wątpliwość jest na swój sposób ważna dla nas. Każe nam mianowicie widzieć, że – według oczekiwań żydowskich – Mesjasz nie mógł pochodzić z miasteczka tak zacofanego, jak był właśnie Nazaret (zob. także J 7,42). Zarazem jednak staje tu oczywista wolność Boga, który zaskakuje nasze oczekiwania, sprawiając, że znajdujemy go właśnie tam, gdzie Go nie oczekiwaliśmy. Z drugiej strony wiemy, że Jezus w rzeczywistości nie był wyłącznie „z Nazaretu”, ale że urodził się w Betlejem (por. Mt 2,1; Łk 2,4). Zastrzeżenie Natanaela nie ma więc wartości, opiera się bowiem, jak to się często zdarza, na niepełnej informacji.
Inna refleksja podpowiada nam zachowanie Natanaela: w jego stosunkach z Jezusem nie powinniśmy zadowalać się samymi tylko słowami. Filip w swej odpowiedzi kieruje do Natanaela znaczące zaproszenie: „Chodź i zobacz!” (J 1,46b). Nasza znajomość Jezusa wymaga przede wszystkim żywego doświadczenia: świadectwo innych jest z pewnością ważne, ponieważ cała norma naszego życia chrześcijańskiego zaczyna się od orędzia, które dochodzi do nas za sprawą jednego lub więcej świadków. Później jednak to my sami musimy działać tak, aby włączyć się osobiście w osobisty i głęboki związek z Jezusem; podobnie Samarytańczycy, usłyszawszy świadectwo od swej rodaczki, którą Jezus spotkał przy studni Jakubowej, chcieli rozmawiać bezpośrednio z Nim i po tej rozmowie powiedzieli kobiecie: „Wierzymy już nie dzięki twemu opowiadaniu, na własne bowiem uszy usłyszeliśmy i jesteśmy przekonani, że On prawdziwie jest Zbawicielem świata” (J 4,42).
Wracając do sceny powołania, Ewangelista opisuje nam, że Jezus, ujrzawszy zbliżającego się Natanaela, zawołał: „Patrz, to prawdziwy Izraelita, w którym nie ma podstępu” (J 1,47). Chodzi o pochwałę, która przywołuje tekst Psalmu: „Szczęśliwy człowiek (…), w którego duszy nie kryje się podstęp” (Ps 32 [31], 2), która jednak wywołuje zaciekawienie Natanaela, odpowiadającego ze zdziwieniem: „Skąd mnie znasz?” (J 1,48a). Odpowiedź Jezusa nie jest od razu zrozumiała. Mówi On: „Widziałem cię, zanim cię zawołał Filip, gdy byłeś pod drzewem figowym” (J 1,48b). Dzisiaj trudne jest nam zdać sobie dokładnie sprawę z tych ostatnich słów. Zatrzymując się nad tym, co na ten temat mówią specjaliści, jest możliwe, że nawiązując tak często do figi jako drzewa, pod którym siadali nauczyciele Prawa, aby czytać Biblię i uczyć jej, jest to aluzja do zajęcia tego rodzaju, którym parał się Natanael w chwili powołania go. Mimo wszystko jednak tym, co przede wszystkim zwraca uwagę w opowieści Janowej, jest wyznanie wiary, jakie ostatecznie składa w sposób przejrzysty Natanael: „Rabbi, Ty jesteś Synem Bożym, Ty jesteś Królem Izraela!” (J 1,49). Chociaż nie zawiera w sobie tej siły wyznania Tomasza, z jaką zamyka się Ewangelia Jana: „Pan mój i Bóg mój!”, wyznanie Natanaela pełni jednak funkcję otwarcia całej Czwartej Ewangelii. Zawarty jest w nim pierwszy ważny krok na drodze do przylgnięcia do Jezusa. Słowa Natanaela wydobywają na światło dzienne podwójną, uzupełniającą stronę tożsamości Jezusa: jest On uznany zarówno w swym szczególnym związku z Bogiem Ojcem, którego jest Synem jednorodzonym, jak i ze względu na szczególny związek z narodem Izraela, którego królem został ogłoszony, to zaś jest właściwą kwalifikacją oczekiwanego Mesjasza. Nie powinniśmy nigdy tracić z pola widzenia żadnego z tych dwóch składników, ponieważ jeśli głosimy tylko niebiański wymiar Jezusa, ryzykujemy, że stanie się On tylko bytem niematerialnym i zanikającym, jeśli zaś – przeciwnie – uznajemy tylko Jego konkretne miejsce w historii, doprowadzimy do zaniedbania wymiaru Bożego, który właśnie Go charakteryzują.
O późniejszej działalności apostolskiej Bartłomieja-Natanaela nie mamy żadnych dokładnych wiadomości. Według informacji historyka Euzebiusza z IV wieku, niejaki Panten miał znaleźć aż w Indiach znaki obecności Bartłomieja. W późniejszej tradycji, począwszy od średniowiecza, pojawia się opowieść o jego śmierci przez odarcie go ze skóry, która staje się później bardzo popularna. Mam na myśli bardzo znaną scenę z Sądu Ostatecznego w Kaplicy Sykstyńskiej, na której Michał Anioł namalował św. Bartłomieja, trzymającego w lewej ręce własną skórę, na której artysta pozostawił swój autoportret. Relikwie apostoła są czczone tu, w Rzymie, w poświęconym mu kościele na Wyspie Tybertyńskiej, gdzie przyniósł je cesarz niemiecki Otto III w r. 983.
 
Na zakończenie możemy powiedzieć, że postać św. Bartłomieja, mimo skąpych informacji na jego temat, jest jednak dla nas wzorem, mówiąc nam, że przylgnięcie do Jezusa może być przeżywane i świadczone nawet bez pełnienia wielkich dzieł. Niezwykły jest i pozostaje sam Jezus, dla którego każdy z nas jest powołany, aby poświęcić własne życie i własną śmierć.”